Wydawca treści
PAMIĘĆ
Poniżej prezentujemy tekst Pana Jerzego Szafkowskiego pt. "Świadkowie historii na terenie Nadleśnictwa Solec Kujawski", który ukazał się w folderze województwa kujawsko-pomorskiego pt. "Historia-turystyka-kultura".
"Las kryje w sobie wiele tajemnic. Zarówno wesołych jak i smutnych, często nawet tragicznych. Miejsca, szczególnie tych ostatnich, nie zawsze są znane. Niejednokrotnie wiążą się z tragiczną historią naszego narodu. Część z nich upamiętnione zostało krzyżami lub pomnikami. O niektórych pamiętamy, ale znaczna ich część pozostaje w zapomnieniu.
Wspomnę o paru takich miejscach położonych na terenie Nadleśnictwa Solec Kujawski w taki sposób, jakbym przemierzał tereny leśne szlakiem turystycznym.

Kierując się z dworca PKP w Solcu Kujawskim przez Puszczę Bydgoską do wsi Chrośna, po przejściu szosy krajowej numer 245, dochodzimy do drewnianego krzyża. Nie wiadomo, kiedy postawiono ten krzyż. Pieczęć nad nim zawsze sprawowało Nadleśnictwo. Dlatego też nazywany jest Krzyżem Leśników Polskich lub Krzyżem Soleckich Leśników. Na krzyżu umieszcza się tabliczki wyjaśniające jego nazwę. Krzyż ten został ścięty przez Niemców we wrześniu 1939 roku i porzucony w lesie, a następnie odnaleziony i przechowany przez leśniczego Jana Kowalskiego i wiernych. Znowu, staraniem leśników w dniu 29.06.1946 roku został postawiony w tym samym miejscu. Drzewo musiało być wymienione. Po latach – ponownie z inicjatywy leśników – postawiono nowy krzyż. Zrobiono to na pamiątkę I Kongresu Eucharystycznego i III Pielgrzymki Ojca Świętego do ojczyzny w dniu 5.07.1987 roku. Krzyżem tym nadal opiekuje się Nadleśnictwo Solec Kujawski.
Idąc dalej zbaczamy z drogi, kierując się na wschód na teren byłej wsi Kabat, gdzie obecnie postawione zostały maszty Radiowego Centrum Nadawczego. Wioska w czasie wojny została wysiedlona. Niemcy założyli tu poligon wojskowy (legenda głosi, że Niemcy prowadzili tu próby z bronią rakietową V-1). Poligon ten służył później artylerzystom i lotnikom Ludowego Wojska Polskiego. Po likwidacji poligonu 20.12.1994 r. i późniejszych prac budowlanych, związanych z budową masztów Polskiego Radia, natrafiono na ślady osadnictwa starszego niż Biskupin. Na terenie byłego cmentarza ze znacznie późniejszego okresu mimo użytkowania poligonu przez Niemców i przez dziesiątki lat przez żołnierzy, pozostały groby z czytelnymi płytami nagrobnymi pochodzącymi z XIX wieku. Tu z inicjatywy byłego pracownika leśnego – mieszkańca Solca Kujawskiego – w miejscu cmentarza wiosną 1999 r. postawiono krzyż. Krzyż ten poświęcił proboszcz miejscowej parafii.
W dalszej wędrówce kierujemy się na południowy zachód. Dochodzimy do Szwedzkiej Góry. Tu w okresie wojen szwedzkich (1655–56) stacjonowało posterunek wojsk szwedzkich. Ufortyfikowany był ze znajomością inżynierii. Blokował i nadzorował szlak handlowy prowadzący z Gdańska przez Solec na Kujawy i dalej.
Wokół teren był trudny do przebycia (wysokie wydmy oraz bagna). Jeszcze teraz po wejściu na szczyt wydmy wprawne oko zauważyć może resztki fortyfikacji. Puszczając wodze fantazji można zobaczyć palisadę, stanowiska artylerii, magazyny oraz magazyny krzątających się żołnierzy szwedzkich.
W latach II wojny światowej w pobliżu Szwedzkiej Góry ukrywali się radziedzcy wywiadowcy rozszyfrowujący sprawę ówczesnych zakładów zbrojeniowych w Łęgnowie. Wtajemniczeni znajdą miejsca drewnianych schronów ukrytych w lesie. Bez pomocy ludności miejscowej takie ukrywanie byłoby niemożliwe.
Po przejściu Szwedzkiej Góry skręcając na południowy zachód, niedaleko zabudowań osady leśnej, w lesie postawiony jest krzyż. Krzyż postawiono w miejscu znalezienia martwego leśniczego Walerego (?) Włodarskiego. Było to w okresie międzywojennym. Tym krzyżem oraz drugim, stojącym w pobliżu leśniczówki Chrośna, opiekuje się miejscowy leśniczy. Mijamy leśniczówkę Chrośna, kierujemy się na zachód na Łąki Studzienieckie. Łąki powstały z osuszenia dawnego jeziora przez osadników ołenderskich, sprowadzonych w okolicę Solca za czasów Zygmunta III Wazy przez starostę bydgoskiego Jana z Kościeleckich.
W leśnictwie Chrośna znajdują się resztki starych drzewostanów sosnowych, które pamiętają czasy schyłku Polski szlacheckiej. Drzew. Dwu z nich specjaliści z Biura Urządzania Lasu określili, że mają po 229 lat, czyli powstały w 1771 roku i pamiętają czasy Polski wolnej. Dopiero za rok, podczas Pierwszego Rozbioru Polski w 1772 r. Prusy zagarnęły między innymi te tereny.
Na dawnym półwyspie wchodzącym w jezioro znajduje się jeden z tych starych drzewostanów sosnowych. Drzewostan nękany był licznymi pożarami od podpaleń i piorunów, a po ostatnim pożarze z 1992 r. musiał być częściowo wycięty. Pozostały tylko około 2 ha. Nie każdy wie, że do niedawna było tu miejsce gniazdowania bociana czarnego. Gniazduje w nim jeszcze dzięcioł czarny. Drzewostan ten nazywany przez miejscową ludność rezerwatem. Tu w okresie międzywojennym odbywały się festyny ludowe między dniem 11 listopada z okazji święta narodowego. Nieopodal można dostrzec resztki dawnej strzelnicy i świerkowej. Nieco dalej też można oglądać resztki drugiego starego drzewostanu. Leśnicy pozostawili tu pojedyncze tzw. nasienniki sosnowe, których wiek też określany jest na 229 lat – zachowują się dobrze i zapewne nadadzą jeszcze nowe pokolenia miejscowej sosny.
Nieopodal Łąk Studzienieckich, idąc na północ (w oddz. 23b), znajduje się nieco młodszy drzewostan sosnowy, bo mający tylko 209 lat. Położony jest na północno-zachodnim zboczu wydmy polodowcowej w paśmie Szwedzkiej Góry. Drzewostan ten utworzył drugie piętro - czyli dał drugie pokolenie sosny. Tu gnieździ się dzięcioł czarny. Dla odmiany, drzewostan ten jest „rówieśnikiem” Konstytucji 3 Maja, ponieważ powstał, jak określa to specjalista, w tym samym, czyli 1791 roku. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że tylko dzięki zamiłowaniu leśników do przyrody udało się świadomie zachować w stanie nienaruszonym niektóre stare fragmenty drzewostanów dla przyszłych pokoleń.
Posuwając się północnym skrajem Łąk Studzienieckich, mijamy miejsce pozyskania torfu, w którym według ustnych przekazów, znaleziono fragmenty szczątków mamuta.
Teraz kierujemy się na południe i po kilku kilometrach, mijając wieś Leszyce, dochodzimy do wsi Dąbrowa Wielka. Tu na skraju lasu (leśnictwo Dąbki oddz. 207b) jest pomnik uczestnika powstania wielkopolskiego – 18-letniego Józefa Olejniczaka. Powstaniec zamordowany został w styczniu 1920 roku przez miejscowego Niemca. Jego zwłoki zostały ekshumowane i pochowane w 1932 roku na Cmentarzu Powstańców Wielkopolskich w Inowrocławiu.
Kierujemy się na zachód w stronę Nowej Wsi Wielkiej, a następnie na północ, w kierunku Solca Kujawskiego. Tu w leśnictwie Dąbki znajduje się pomnik poświęcony pamięci pomordowanych w latach 1939–1945, dwudziestu dwóch leśników i pracowników leśnych byłego Nadleśnictwa Leszyce. Mordu dokonali miejscowi Niemcy i gestapo. Pomnik ten postawili 9.09.1979 r. pracownicy Nadleśnictwa Bydgoszcz. Obecnie opiekę nad nim sprawuje Nadleśnictwo Solec Kujawski.
W dalszej wędrówce, kierując się na leśnictwo Łążyn, natrafiamy na krzyż metalowy na słupku. Jest to miejsce tragicznej śmierci Henryka Mroczka – pilota szybowca. Pilot zginął w dniu 6.07.1973 roku. Po jego śmierci, żona pilota zawiesiła krzyż i tabliczkę na drzewie obok miejsca śmierci męża. W latach 1980–81 r. drzewostan wymókł i został wycięty. Posadzono nowy las. O miejscu śmierci lotnika pamiętał miejscowy leśniczy. Przewiesił krzyż i tabliczkę na specjalnie postawionym słupku. Na skutek działań atmosferycznych słupek zgnił i ponownie został w 1992 roku wymieniony.

Dalsza droga w kierunku północy. Dochodzimy do stawów byłego majątku Ruda Młyn. Są to uroczyska wodne. Tu nad jednym z nich, po kampanii wrześniowej, zostało zamordowane przez Niemca – młynarza małżeństwo właścicieli (dzierżawców?). Po wojnie, ciała zamordowanych przeniesiono na cmentarz w Solcu Kujawskim. Jeszcze do niedawna, w miejscu ich śmierci, na złamanej starej brzozie widniał ślad w korze po zawieszonym wizerunku Matki Bożej. Dziś nie ma już tego pnia – spróchniał i rozpadł się. Pamięć pozostała.
Idziemy wzdłuż stawów rybnych, mijamy ruiny młyna i budynek dworku (siedziba leśnictwa Miejskie). Przechodzimy obok parku dworskiego, obecnie zaniedbanego. Mijamy szosę, dębinkę i aleją dębową przez łąki i pola dochodzimy w pobliżu Białej Góry przy szosie Bydgoskiej, do pomnika. Pomnik w pobliżu Białej Góry, najbardziej chyba znany jest mieszkańcom Solca Kujawskiego. Poświęcony jest pamięci mieszkańców tutejszych okolic spalonych w latach 1939–45.
Trasa naszego „szlaku” dobiegła końca. Wracamy do Solca Kujawskiego od strony cmentarza, gdzie znalazł miejsce spoczynku leśniczy Jan Kowalski, od którego rozpoczęliśmy wędrówkę na szlaku świadków historii w Nadleśnictwie Solec Kujawski."
Pomnik Pamięci pracowników leśnych w Leszycach
Na terenie Nadleśnictwa Solec Kujawski, na skraju lasu, przy drodze łączącej Nową Wieś Wielką z Leszycami, posadowiony jest Pomnik Pamięci 25 pracowników leśnych pomordowanych przez Niemców w latach 1939-1945. Miejsce upamiętnienia powstało w 1979 r. z inicjatywy miejscowych leśników i lokalnej społeczności.
Zbrodnie z jesieni 1939 r.
Po napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę, w Nowej Wsi Wielkiej i Leszycach, od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r., działało silne ugrupowanie Selbstschutzu, paramilitarnej, zbrodniczej organizacji utworzonej przez przedstawicieli mniejszości niemieckiej zamieszkujących ten teren. Jest ono odpowiedzialne m.in. za dokonanie bestialskich zbrodni na polskich sąsiadach oraz na Polakach, wracających z wojennej ewakuacji w październiku i listopadzie 1939 r.
Zbrodnie, w tym katowanie, śmiertelne pobicia, rozstrzeliwanie, odbywały się zarówno w tymczasowym areszcie w Nowej Wsi Wielkiej, na terenie sąsiadującym z tamtejszym cmentarzem, jak i w okolicznych lasach. Szczególnym okrucieństwem wyróżniali się Niemcy, przywódcy lokalnego ugrupowania Selbstschutz, mieszkańcy Leszyc – Paul Malzan i Aleks Witt.
W 1945 r., po ucieczce Niemców, lokalne władze polskie i mieszkańcy, zdołali odszukać w różnych miejscach na terenie gminy Nowa Wieś Wielka, ekshumować i pochować w 16 mogiłach na miejscowym cmentarzu 513 zwłok pomordowanych Polaków.
Upamiętnienie z 1979 r.
W 1979 r., w 40. rocznicę niemieckich zbrodni, pracownicy ówczesnego dużego powierzchniowo Nadleśnictwa Bydgoszcz, zbudowali pierwszy pomnik poświęcony pamięci leśników z terenu Puszczy Bydgoskiej – w tym przedwojennego Nadleśnictwa Leszyce – zamordowanych jesienią 1939 r. Obelisk stanął na skraju lasu, przy drodze łączącej Nową wieś Wielką z Leszycami.
Na tej pierwszej tablicy z 1979 r. umieszczono znane wówczas nazwiska 23 leśników i robotników leśnych, ofiar niemieckich zbrodni z 1939 r. Było wśród nich 9 leśników: adiunkt p.o. nadleśniczego Zygmunt Ohl, 7 leśniczych i podleśniczych: Józef Bartol, Feliks Gról, Paweł Kaczyński, Stefan Ostojski, Stanisław Stanisławski, Jan Szymanek i Edmund Zieliński oraz gajowy Feliks Pietrzak.
Na pamiątkowej tablicy zapisano również nazwiska 14 robotników leśnych, którzy pracowali w lasach przedwojennego Nadleśnictwa Leszyce. Byli to: Stanisław Trzybiński i jego trzech synów Feliks, Kacper i Marcin, Ignacy Błochowiak, Józef Dziadoń, Wojciech Gęściak, Franciszek Glapa, Franciszek Ilków, Ludwik Pacharzyna i jego syn Mateusz Pacharzyna, Leon Polcyn i jego syn Leon (Paweł) Polcyn junior oraz Józef Westphal.
Odnowiona tablica z 2008 r.
W 2008 r. odnowiono tablicę na Pomniku, uzupełniając – na wniosek rodzin – listę pomordowanych o dwa nazwiska: leśniczego Artura Balaweldera i leśniczego Piotra Gawina, zamordowanych przez Niemców w okolicznych lasach razem z leśniczym Janem Szymankiem, w drodze powrotnej z ewakuacji 11 października 1939 r. Obecnie na tablicy Pomnika w Leszycach widnieje 25 nazwisk pracowników leśnych, zamordowanych podczas wojny przez Niemców. Jest wśród nich 11 leśników oraz 14 robotników leśnych.
Puszcza Bydgoska to tylko jeden z wielu kompleksów leśnych na mapie niemieckiej Zbrodni Pomorskiej 1939 r., gdzie zginęli leśnicy i robotnicy leśni, obywatele II Rzeczypospolitej. O ile ogólną liczbę leśników tego aktu ludobójstwa udało się ustalić na co najmniej 82 ofiary, o tyle liczba robotników leśnych jest bardzo trudna, wręcz niemożliwa do ustalenia ze względu na brak i zniszczenie dokumentacji oraz w wielu przypadkach - zatarcie śladów zbrodni przez niemieckich sprawców.
Tadeusz Chrzanowski
